piątek, 14 listopada 2014

(NIE)ekstremalne zachowania w Kościele





     Ruch pentakostalny od samego początku przeżywał i doświadczał różnego rodzaju sytuacji, które niestety, nie zawsze były oparte na Słowie Bożym. Tak było na początku, i tak jest teraz, i tak będzie w przyszłości. Dlatego, jako chrześcijanie powinniśmy przede wszystkim oprzeć się na autorytecie Pisma Świętego, jako jedynego autorytatywnego źródła wiary. Słowo Boże dzisiaj samo w sobie jest proroctwem, od początku do końca, i to ono weryfikuje wszystko, co ludzie myślą. Jak sam apostoł Paweł mówi w II Liście do Tymoteusza 3:16 „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości” i dalej kontynuuje, aby człowiek boży był „doskonały do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany”. Człowiek z natury, jako istota duchowa potrzebuje również prowadzenia, które będzie go bezpiecznie kierować do miejsca wypełnienia się woli Bożej. Chcę zadać pytanie: czy różnego rodzaju „rozhisteryzowane” i pełne egzaltowanych emocji tzw. prorocze objawienia lub proroctwa mogą być dla ludzi czymś bezpiecznym? 
     Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba sięgnąć do nauczania Pawła, który właśnie temat porządku, godności i szacunku podczas nabożeństw omówił w przypadku zboru w Koryncie. To nauczanie znajdujemy w I Liście do Koryntian w rozdziale 14, które rozpoczyna się bardzo ważnym stwierdzeniem Pawła „dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować”. Paweł więc, nie jest przeciwny prorokowaniu, wręcz zachęca do niego, ale rozpoczyna od słów „dążcie do miłości”, tzn. że starając się o dary duchowe główną naszą motywacją nie powinna być chęć wyniesienia siebie albo co gorsze, piętnowania „grzeszników” i wypowiadanie sądów „bożych”, tylko miłość do braci i sióstr, miłość do Boga. Niestety życie pokazuje, że kolejni pojawiający się tak zwani prorokujący, zapominają o tej podstawowej zasadzie i często mylą proroctwo od Boga z własnymi myślami, wiedzą itd. 
     Zobaczmy, co Paweł mówi dalej w tym I Liście do Koryntian, o którym już wspomnieliśmy, na temat prorokowania i roli kobiet. W wersecie 4 powiada: „A kto prorokuje mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu”. Trzeba pamiętać, że w okresie łaski Duch Święty wylany na wszystkich wierzących uzdalnia ich do posługiwania w darach. Jednym z tych darów jest dar prorokowania i dar ten ma na celu zbudować, napomnieć, ale i na końcu pocieszyć zbór. Tak więc nie do przyjęcia są sytuacje, w których prorokowaniu towarzyszy niepokój, gorycz czy wręcz zgorszenie. Takie proroctwo bowiem nie pochodzi od Ducha Świętego, a może być raczej wynikiem ekstatycznego uniesienia religijnego pod wpływem bodźców towarzyszących np. podczas uwielbienia. Dalej Paweł stwierdza w 32 wersecie, że „duchy proroków są podległe prorokom”. To oznacza, że prorok wypowiadając Słowo nie działa jak zaprogramowany robot, któremu wyłączono pamięć, świadomość i samokontrolę, a w zamian za to używa go „Duch”, tylko wyraźnie apostoł stwierdza: prorok zachowuje świadomość i w pełni kontroluje przekaz, także zwracając uwagę, na moment w jakim ma to zrobić, wykazując całkowite podporządkowanie osobom prowadzącym nabożeństwo. Proroctwo dojrzewa i jest świadome. Dalej Paweł kontynuuje w wersecie 33, że Bóg jest Bogiem porządku i pokoju. Tak więc wszystko, co się dzieje podczas charyzmatycznych nabożeństw musi podlegać autorytetowi Pisma i mimo całej tej wspaniałej atmosfery, nie może przysłonić nam podstawowego faktu, że nabożeństwo jest miejscem, do którego może wejść każdy i każda osoba ma prawo do tego, aby czuć się bezpiecznie. 
     Ekstremalne sytuacje to sytuacje, w których nieugruntowani ludzie, w chaosie, emocjach i własnych wyuczonych schematach próbują przekazywać coś, co nazywają proroctwem, a w rzeczywistości doprowadzają do podziałów i rozbicia atmosfery na nabożeństwie. A przecież Bóg jest Bogiem porządku i pokoju. Kiedy Duch Święty przekazuje Słowo przez człowieka to czyni to w atmosferze szacunku i zbudowania. Prowadzi do nawrócenia niezbawionych i oczyszczenia Kościoła poprzez pokutę. Jest jeszcze jedna rzecz, o której Paweł bardzo wyraźnie mówi w tym 14 rozdziale, rzecz, która dla wielu jest kontrowersyjna, budzi wiele emocji, zwłaszcza dzisiaj na fali dyskusji o ordynacji kobiet na pastorów itd. Tą rzeczą jest jednoznaczne określenie roli kobiety: (w.34) „Niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić, lecz niech będą poddane jak i zakon mówi”. Niewiasty w całej swojej masie, mają wg Pawła zachować milczenie podczas nabożeństwa. Myślę, że Paweł mówił właśnie o tych skłonnościach kobiet do głośnego, emocjonalnego słowotoku, który w połączeniu z ich naturą burzył porządek nabożeństwa w Koryncie. Dlatego tak ostro reguluje tą kwestię. Zdaje mi się, że czasami zapominamy o tym i pozwalamy kobietom na zachowania, nawet w kontekście prorokowania, które mogą w końcowym rozrachunku być szkodliwe dla rozwoju kościoła. Nie chciałbym być źle zrozumiany, że jakoby jestem przeciwny prorokowaniu przez kobiety oraz służeniu nawet Słowem. Nie jestem! Uważam jednak, że zgodnie z powołaniem i autorytetem Pisma, decyzja o tym, która kobieta może publicznie przemawiać, należy do pastora i starszych zboru. Tylko oni mają prawo o tym decydować. Nie mam nic przeciwko kobietom służącym w kościele, wręcz uważam, że w dzisiejszych czasach to kobiety często są bardziej gotowe do służby niż mężczyźni. Jednak trzeba pamiętać, że wrażliwość kobiety jest inna niż wrażliwość mężczyzn, są bardziej podatne na bodźce zewnętrzne, takie jak nastrój, muzyka, słowa. Również wykazują większe zainteresowanie innymi ludźmi, ich życiem, dlatego Paweł piętnuje niektóre z nich, mówiąc, że chodzą od domu do domu i plotkują. Kobiety również są bardziej wrażliwe duchowo i jeśli mają właściwą postawę, to są wspaniałymi służebnicami Pana. Jednak nie zawsze jest tak pięknie, bo zdarzają się wśród nich osoby, które nie potrafią się uniżyć, a swoją duchowość często łączą z emocjami. Niestety, nie zawsze to przynosi pozytywne rezultaty, a wręcz może szkodzić kościołowi. 

     Jak więc uniknąć gorszących sytuacji podczas charyzmatycznych spotkań? Moim zdaniem kościół ma obowiązek rozpoznać w osobie starszych, pastorów czy dana osoba ma powołanie i kwalifikacje biblijne/duchowe do tego, by przemawiać publicznie i oni muszą wyrazić swoją akceptację. Po drugie, najlepszym sposobem, a zarazem bezpiecznym, będzie spisanie proroctwa lub publiczne wypowiedzenie je do mikrofonu, aby można je było nagrać i rozsądzić. Każda osoba, która uważa, że otrzymuje Słowo od Boga musi charakteryzować się chęcią podporządkowania przywództwu oraz pokorą, bez której nie może służyć. Musi też mieć na tyle odwagi, aby przyjąć rozsądzenie proroctwa i jeśli wypadnie na niekorzyść, to z pokorą musi to przyjąć i zaakceptować. Jeśli te warunki spełnia, będzie duże prawdopodobieństwo, że przekazywane słowo zostanie we właściwy sposób odebrane, rozsądzone i nie spowoduje zamętu i zamieszania. Na koniec dodam, że status osoby prorokującej dzisiaj nie jest tożsamy z pozycją proroków Starego Testamentu, którzy przekazywali Słowo od Boga i prowadzili Naród Wybrany. Ponieważ każdy może prorokować, kto jest ochrzczony Duchem Świętym. To znaczy, że taka osoba podlega w zborze przywództwu (starszym i pastorowi). Paweł powiada w 37 wersecie, że to wszystko co pisze na temat darów duchowych, porządku na nabożeństwie, jest przykazaniem Pańskim. A w 38 wersecie: „Jeśli ktoś tego nie uzna, sam nie jest uznany”. Tak więc proroctwa nie lekceważcie, ale trzymajcie się i zachowujcie to, co jest dobre!