wtorek, 6 maja 2014

Strach - największy wróg człowieka.




     Kiedy byłem nastolatkiem często towarzyszył mi strach przed niepowodzeniami, chorobami i śmiercią. Później,
kiedy dorosłem zrozumiałem, że nie jestem sam w przeżywaniu lęków i obaw. Zorientowałem się, że obok mnie są ludzie, którzy również jak ja, boją się swojej przyszłości, a więc starości i śmierci. Kiedy poznałem Chrystusa, doświadczyłem Jego uwalniającej mocy i zrozumiałem, że strach jest tylko treścią i skutkiem moich myśli. W istocie rzeczy, bałem się tego,
o czym myślałem. Przenosząc to na życie każdej innej jednostki, większość ludzkich lęków to po prostu "cienie" rzucane przez umysł. Lęk jest towarzyszącym każdemu człowiekowi, szczególnym rodzajem strachu, który nie ma uzasadnienia
w zewnętrznych zagrożeniach. STRACH POWSTRZYMUJE CIĘ W PODEJMOWANIU WAŻNYCH DECYZJI.
Pewien przedsiębiorca i właściciel drużyny NFL - Patriots, Victor Kiam stwierdził, że zwlekanie jest naturalnym zabójcą okazji i możliwości. Powstrzymywanie się przed decyzją jest bardzo często okazywaniem lęku przed jej skutkami. Tymczasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że każdy człowiek ma swój wielki, osobisty potencjał. Są wśród nas ludzie, którym Bóg dał szansę osiągnąć wielkie rzeczy i wywrzeć wpływ na innych. Są też i ludzie, którzy niestety zadowalają się przeciętnością i miernotą. Pytanie nasuwa się samo. Dlaczego? Odpowiedź wydaje się wręcz banalna. Związani są lękiem przed niepowodzeniem, czyli strachem przed brakiem poczuciem komfortu, że kiedy coś zrobią, nie będzie to akceptowane przez innych, a wręcz zostaną skrytykowani i "sponiewierani". Ten lęk ma też swoje implikacje w ich postawie, a mianowicie nie są gotowi lub powiedziałbym dosadniej, nie są w stanie i nie chcą zapłacić ceny swoich decyzji.
     Bardzo ciekawym przykładem jest król Saul. Czytamy w I Ks. Samuela 13:6-8 "A gdy mężowie izraelscy widzieli,
że znaleźli się w niebezpieczeństwie, bo na lud napierano, poukrywali się w jaskiniach i w norach, i w rozpadlinach skalnych, w pieczarach i w jamach, a znaczna część przeprawiła się przez Joradan do ziemi Gad i Gilead, Saul pozostał jeszcze
w Gilgal, a wszyscy wojownicy, którzy szli za nim, byli przerażeni. I czekał siedem dni do czasu oznaczonego przez Samuela, lecz Samuel nie nadszedł do Gilgal. Wtedy lud opuścił go i rozproszył się." Przyjrzyjmy się temu, co się wydarzyło w tym miejscu. Po pierwsze, żołnierze ze strachu przed niebezpieczeństwem - poukrywali się. Po drugie, wszyscy oni byli przerażeni. Po trzecie, Saul pozostał sam, opuszczony przez wszystkich, a lud rozproszył się w różne strony.
W 9 wersecie tego rozdziału, król Saul próbuje ratować sytuację, mimo tego, że jest świadom, iż czyni coś, co jest dla niego zabronione. Co jest tym czynem zabronionym? Składa ofiarę, wchodząc w kompetencje kapłana. Dlaczego tak postąpił Saul? Czy było to wynikiem tylko jego gorliwości, czy może było to wynikiem lęku, który zadecydował o jego postawie? Myślę, że strach, któremu uległ Saul spowodował, że stracił on cel sprzed oczu, zaczął błąkać się i miotać, przyjmując postawę obronną (w tym wypadku przyjmując rolę kapłana, czyli wstawiennika, do której nie był powołany), nie chciał stracić tego, co miał, więc schował się w innej roli. Jestem przekonany, że kiedyś każdy z nas znalazł się w miejscu lęku i obaw. Strach przed utratą życia jest największym lękiem człowieka, jaki może go spotkać. Jeśli komuś kiedykolwiek  śmierć "zajrzała do oczu" to wie, o czym piszę.
     Kiedy doświadczamy porażki i jest to początkiem życia w lęku, wpadamy niechybnie w bezczynność, ponieważ
nie chcemy już w tym stanie działać i próbować nowych rzeczy. Nie mamy na to siły. I tutaj jakby zamyka się przysłowiowe koło. Będąc bezczynnymi nie zdobywamy ani umiejetności ani wiedzy, które możemy osiągnąc tylko dzięki doświadczeniu,
i które prowadzą nas do wzrostu i sukcesów. Zaś brak doświadczenia powoduje, że nie radzimy sobie z podobnymi
lub nowymi sytuacjami, które przydarzają się w życiu. To znowu prowadzi nas do zamkniętego kręgu lęku, z którego coraz trudniej jest nam się uwolnić. Tak więc, jeśli boisz się: choroby, braku finansów, odrzucenia, porażki, utraty sensu życia,
lub nie potrafisz podjąć decyzji, bo boisz się jej skutków, a co najgorsze, nie widzisz swojej przyszłości w pozytywnych barwach, to jest jedna alternatywa tylko. Zrób to, co zrobił Dawid: "Wołałem do Pana, a Pan wybawił mnie od wszelkiego strachu". Mówiąc słowami Ewangelii: "Jeśli Syn Was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie". Chrystus objawił się,
aby zniweczyć wszystkie dzieła diabelskie, a jednym z tych dzieł jest strach. Oddaj Mu swoje życie i powierz wszystkie lęki,
a prawdziwie doświadczysz Jego uwolnienia.