piątek, 15 marca 2013

Wspomnienie pastora Mirosława Milewskiego



Z wielkim zaskoczeniem i jednocześnie z bólem odebrałem wczoraj rano telefon z informacją o śmierci pastora Mirosława Milewskiego. W pierwszej chwili nie mogłem w to uwierzyć, bo przecież jeszcze w grudniu ubiegłego roku gościł on w naszym zborze w Słupsku. I jak zwykle usługiwał Słowem i modlitwą, gorliwie i z namaszczeniem poświęcając wiele godzin wszystkim potrzebującym. Snuliśmy plany na przyszłość i nie zapowiadało się nic, co by miało wskazywać, że to jest nasze ostatnie spotkanie. Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że nasze plany, marzenia i ich realizacja są w rękach naszego Stwórcy. Będąc zaskoczonym nagłym odwołaniem mojego, mogę tak powiedzieć jedynego pastora, nie chcę wchodzić w dociekania dlaczego w wieku 66 lat, gdzie jeszcze wielu braci latami usługuje, Pan Kościoła odwołał go z tej ziemi do Swojego Domu. Należy przyjąć ten fakt z pokorą i uniżeniem wobec Majestatu Boga. W tych dniach i podejrzewam jeszcze przez wiele miesięcy, osobami które potrzebują wsparcia w modlitwie, zrozumienia i wspólnego przeżywania po stracie Mirosława są z pewnością jego żona, dzieci, wnuczęta i siostra. Jednocześnie warto w tych chwilach bólu nie zadawać pytań a jedynie swoją milczącą obecnością być dla nich wsparciem. Zarówno ja ze swojej strony jak i bardzo wiele osób, dla których pastor Mirosław był wzorem, autorytetem i nauczycielem, trwamy w modlitwie prosząc Ojca, aby ukoił serca płaczące i rozdarte bólem po stracie męża, ojca, dziadka i brata.
Chciałbym w takiej chwili przywołać wspomnienia o nim, które nierozerwalnie już na zawsze pozostaną częścią mojego życia, ponieważ to on był moim pastorem, nauczycielem, mentorem i przyjacielem. Przy nim na nowo się narodziłem i wzrastałem. To on był tym, który rozpoznał we mnie powołanie i jako mój duchowy mistrz prowadził, dając mi coraz to szersze zakresy działań, aż do służby pastorskiej włącznie. Pastor Milewski jak go pamiętam, był wyjątkowym ewangelistą. Nie tylko Bóg potężnie używał go w Polsce, gdzie chyba jest nie wiele zborów, których by nie odwiedził, ale był na niemalże wszystkich kontynentach wszędzie usługując w tej samej pasji i namaszczeniu Ducha Świętego. Byłem świadkiem niesamowitych poruszeń Ducha Świętego pośród setek i tysięcy ludzi, gdzie usługiwał jako ewangelista. Mogę powiedzieć dzisiaj już, kiedy go pośród nas nie ma, że był najlepszym i najbardziej namaszczonym ewangelistą w Kościele Zielonoświątkowym. Żaden z pozostałych nie charakteryzował się takim wyczuciem na Ducha Świętego i nie potrafił w prosty sposób porwać tłumy, aby oddawały swoje życie Jezusowi. Jako wieloletni pastor zboru w Słupsku, jednocześnie Prezbiter Okręgowy Okręgu Środkowopomorskiego oraz dyrektor Misji Krajowej KZ przyczynił się do powstania zborów w Lęborku, Miastku,Świdwinie,Białogardzie, Ustce, Człuchowie, Chojnicach, i wielu innych w Polsce.Był założycielem Misji Teen Challenge w Polsce.Jego służba wywarła wpływ na wielu usługujących dziś pastorów, ale też na liderów i osoby, którzy zapamiętają go jako człowieka, który usługiwał w mocy i namaszczeniu Ducha Świętego. Jego szczególnym obdarowaniem były dary Ducha Świętego, a zwłaszcza prorokowania i rozeznania Duchów. Gdziekolwiek się pojawiał, jeśli były tam osoby zdemonizowane, to demony manifestowały się, a on skutecznie je wypędzał. Będąc świadkiem i jednocześnie współpracownikiem w tej służbie, widziałem jego poświęcenie, trud, a przede wszystkim potężny autorytet duchowy wobec świata demonicznego. Nigdy nie pozostawił osoby, która wyszła do modlitwy. Nie raz byliśmy z braćmi zadziwieni, że potrafi do późna w nocy modlić się o ludzi przez wiele godzin. Mimo zmęczenia widocznego na jego twarzy zawsze kończył swoją służbę z uśmiechem i radością. To było jego życie, jego pasja, powołanie i cel. Dzisiaj z pewnością już rozmawia z Tym, którego głosił, Którym się fascynował i Któremu poświęcił całe swoje życie. Żegnaj Mirku,  mój pastorze i przyjacielu. Dziękuję Ci, że byłeś wrażliwy na Ducha Świętego i rozpoznałeś moje powołanie. Dziękuję, że zaufałeś mi przekazując zbór. Niech po dniach służby Pan Twój da Ci odpocząć! Do zobaczenia!