sobota, 6 października 2012

Nie wierząc w złego nie myśl, że Cię to przed nim uchroni.

       W ostatnich latach możemy zauważyć w kręgach charyzmatyczno-zielonoświątkowych (chociaż nie tylko, ale chcę się do nich odnosić jako, że jestem jego częścią) dyskurs na ogólnie przyjęty temat demonologii. Coraz wyraźniej obserwujemy rozłam pomiędzy zwolennikami tzw. potrzeby uwolnienia ludzi od demonów i tymi, którzy jednoznacznie nie akceptują tego typu potrzeb. Jednocześnie wysuwając argumenty, że „nowonarodzony chrześcijanin” zostaje całkowicie wyzwolony z mocy demonicznej i że Duch Święty nie może w nim zamieszkać jednocześnie ze złymi duchami. Przy okazji tej dyskusji pojawia się kwestia wiary w realnie istniejącego zła, szatana, złego ducha, która moim zdaniem musi być powiązana z wiarą w Boga. Sądzę więc, że problem, który się pojawia nie tkwi w rozumieniu zasadniczej kwestii związanej z zamieszkiwaniem Ducha Świętego w osobie „nowonarodzonej” i potrzebie jej uwolnienia, bo to z punktu widzenia teologii biblijnej jest jednoznacznie określone. Albo Duch Święty albo inny duch. Nie ma  możliwości kompromisu. Natomiast moim zdaniem rozwiązania wymaga kwestia samego nawrócenia, jego definicji, życia z Bogiem, uświęcenia  i wreszcie owoców Ducha Świętego. Przyjęcie samego wyznania „Jezusa jako Pana”, danie się ochrzcić i włączyć w społeczność kościoła nie jest, jak widzimy chociażby  na przykładzie Szymona Czarnoksiężnika ( Dz. 8, 9-24), jedynym warunkiem do tego, aby mieć stuprocentową pewność, że jesteśmy wolni od wszelkiej demonicznej aktywności. Greckie słowo użyte w Nowym Testamencie przetłumaczone jako "związanie" oznacza "spętanie łańcuchami", używane jest zarówno w mowie Jezusa o związywaniu na ziemi i związywaniu na niebie, jak i w kontekście demonicznego związania. Tak więc kwestia nawrócenia (nowonarodzenia) wydaje się kluczową w kontekście rozwiązania bądź zerwania tych związań. Przerwanie wszelkich powiązań demonicznych jest warunkiem otrzymania wolności. Szymon Czarnoksiężnik, kiedy został zdemaskowany i określony przez Piotra jako związany więzami nieprawości, zawołał pełen determinacji: ”Módlcie się za mną do Pana". Widzimy tu potrzebę zerwania duchowej mocy, która nie pozwoliła Szymonowi na całkowite oddanie się Bogu, mimo że tego bardzo pragnął.
       W dzisiejszym relatywnym świecie kwestia nawrócenia i poświęcenia Bogu sprowadzona została do li tylko wyznania. Nie mamy natomiast często pewności, czy jest to związane z przemianą życia danego człowieka. Myślę, że pastorzy potrafią na podstawie swojego doświadczenia duszpasterskiego o wiele więcej powiedzieć na ten temat niż akademiccy teologowie. Życie ludzi w kościele bowiem weryfikuje ich moment nawrócenia. Walka toczy się jak wiemy o dusze ludzkie.
       Niebezpieczeństwo w wyżej wymienionej dyskusji tkwi w tym, że po stronie  „przeciwników” służby uwolnienia stoją również psychiatrzy i psychologowie, którzy szerzą w kręgach kościelnych ideologię materializmu. Jednocześnie uzurpując sobie prawo do weryfikacji i jednoznacznego osądu konkretnych przypadków. Wydaje się to o tyle nieuzasadnione co też szkodliwe. Brak dystansu pomiędzy rozumieniem teologicznym kwestii duchowego zniewolenia a ujęciem psychiatrycznym jest myśleniem negującym istnienie możliwości zademonienia człowieka. Tymczasem człowiek zniewolony duchowo nie reaguje na  terapie stosowane przez psychiatrów i nie jest podatny na działanie leków. Niepokojącym jest fakt, że ten redukcjonizm materialistyczny znajduje zwolenników w dużych kręgach kościelnych. Zakładając jednoznacznie, że nawrócenie wyrażone w krokach opisanych wcześniej daje całkowite poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem należy zauważyć fakt, że w ostatnich latach wzrasta liczba nawróconych ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z własnym życiem  (grzech, nałogi, depresja itp.) i dopiero przełomem staje się chwila, w której doświadczają uwolnienia z obecności demonicznej. Nasuwa się pytanie, czy wszystkie te przypadki to urojenia? Czy może przejawia się raczej, po stronie adwersarzy takiego myślenia, daleko idąca ignorancja duchowej rzeczywistości?