czwartek, 13 września 2012

"Harry Potter" czy to tylko literatura a może coś więcej?

       Coraz częściej się słyszy poglądy, które nawołują do tego, aby nie przesadzać i nie demonizować przygód literackich "Harry`ego Pottera" autorstwa Joanne Kathleen Rowling. Poglądy te kładą nacisk na treści kulturowe i walory artystyczne zarówno książek wspomnianej autorki, jak i ich filmowych adaptacji. Z pewnym zażenowaniem czytam nawet w niektórych wypowiedziach ludzi kościoła, że przecież młodzież może i powinna doświadczać wszystkiego co się pojawia w literaturze, kulturze itd. Bo jak mniemają autorzy tych słów, to są ważne elementy kształtowania kulturowego młodego pokolenia. Czy rzeczywiście jednak jest tak jak owi autorzy tych poglądów głoszą? Czy kontakt z literaturą Rowling jest bezpieczny i nie wnoszący żadnego zagrożenia? Czy młodzi ludzie, ale i starsi czytając historie o "Harry`m Potterze" doświadczają tylko kulturowych doznań?
       Zobaczmy co propagują powieści w cyklu o "Harry`m Potterze". Chociażby piąty tom pt. "Harry Potter i Zakon Feniksa" ukazuje młodego czarownika, który opętany przez Voldemorta próbuje walczyć ze złem. Rodzi się poważne pytanie: czy można walczyć z demonami będąc jednocześnie przez nich opanowanym? Czy pisanie o tym, że Rowling ukazuje walkę dobra ze złem można zakwalifikować w tych kategoriach w jakich ona ją przedstawia? A więc zło walczy ze złem? A może jest to duchowe zwiedzenie, dające iluzoryczne tylko poczucie bezpieczeństwa? Bo przecież ukazuje jednak sprzeciw dobra ze złem?
       Widzimy na przykładzie tego piątego tomu jak Potter i jego świat stają się coraz mroczniejsze, podczas kiedy złowrogi czarownik Voldemort rośnie w siłę. Widzimy postępujące opętanie Harry`ego i zacieśniającą się więź z Voldemortem - ewidentnym symbolem zła. Ciekawa jest tutaj analogia do opisu Biblii na temat Lucyfera, który zbuntował się przeciw Bogu i przeciągnął na swoją stronę upadłe anioły. Również zły czarnoksiężnik nazywany Czarnym Panem lub Lordem przeszedł na stronę zła, uwierzył w swoją "boskość" i postanowił stworzyć rasę czarnoksiężników. Sam Harry zostaje zraniony przez Voldemorta. Rana, która pozostała na czole boli go nieustannie, a intensywność bólu oznacza głębię niezmiennej więzi z Voldemortem. Ciekawym wspólnym elementem obu czarnoksiężników są różdżki czarnoksięskie. Obie posiadają pióro feniksa. A więc zarówno zły Voldemort jak i dobry Harry posługują się siłami z tego samego okultystycznego źródła. Warto przytoczyć wypowiedź Voldemorta :"Pozostała mi tylko jedna magiczna zdolność. Mogłem posiąść ciała innych. (...) Czasami nawiedzałem ciała zwierząt, oczywiście najchętniej wężów, ale niewiele mi to dawało, bo ich ciała nie były przystosowane do uprawiania magii, a moja obecność w nich skracała im życie" (IV, 678n)." Wypowiedź ta jednoznacznie wskazuje na cel jaki ma Voldemort. Opętanie staje się faktem. To jest jego cel. Ostatecznie po wielu osobach przyszła kolej na Harry`ego Pottera. Można by tu analizować rozdział po rozdziale, jednak nie jest moim celem przybliżanie treści powieści Rowling, a jedynie ukazanie argumentów, które wyraźnie wskazują na treści dualistyczno gnostyckie i jednocześnie na przesłanie jakie się kryje za przygodami bohatera. Zresztą widzimy skutki opętania u młodego czarownika: samozniszczenie, ataki lęku, szał niszczenia wszystkiego dookoła, czy wreszcie nienawiść. W powieściach Rowling wobec wszechobecnej magii i mediumizmu możemy zobaczyć ich skutki. Ponieważ każda forma okultyzmu prowadzi do zawłaszczenia człowieka przez siły zła. Co ciekawe Harry nie szuka wyjścia z opętania. Bo przecież doskonale wie, że magia do tego prowadzi, a więc trzeba to zaakceptować. Co daje wobec tego opętanie wg. Rowling - moc.
      Miliony nastolatków czekających w kolejkach całymi nocami na kolejne wydania powieści o Harry`m Potterze, dobitnie świadczą o tym, że propagowanie w popkulturze tego typu idei prowadzi do związania milionów dusz. Magia w wydaniu Rowling jest magią realistyczną tzn. mającą swoje przełożenie na realne życie ludzi, którzy się jej dotykają. Są trzy poziomy wtajemniczenia albo kontaktu z okultyzmem. Pierwszy z nich to dotykanie rzeczy związanych z okultyzmem, drugi to zabawa z okultyzmem, a trzeci to praktykowanie okultyzmu. Każdy z tych poziomów niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy więc czytanie powieści lub oglądanie ich filmowych adaptacji  jest tylko zabawą? Uważam, że jest wchodzeniem w krąg zła, które niesie za sobą duchowe zniewolenie. Jest zagrożeniem dla naszych dzieci i młodzieży. Poselstwo Ewangelii jest zaprzeczeniem treści kolejnych tomów Joanne Kathleen Rowling. To powinno być wystarczającym argumentem, aby chronić i uświadamiać o zagrożeniach jakie stoją za  ta mroczna saga. Nie powinno się nawet w kręgach chrześcijańskich mieć jakichkolwiek wątpliwości co do zła, jakie niesie za sobą lektura tych wyżej opisanych powieści, jak i  oglądania filmów na ich podstawie nakręconych.